Dla lidera, Dla menadżera

Spójność wewnętrzna czy zdrada siebie i w konsekwencji, innych.

Jak stać się mężczyzną, za który pójdą inni? Jak stać się kimś komu można zaufać by wspólnie dokonać czegoś wielkiego lub stawić czoła czemuś trudnemu? O to jest pytanie, na które pewnie wielu z nas może szybko podać kilka mądrych odpowiedzi. 

Bycie wiarygodnym, kompetentnym, niektórzy powiedzą autentycznym, a może nawet takim który dotrzymuje danego słowa.

Ale czy tak jest w rzeczywistości? Czy mówiąc to, zastanowiłeś się jak to jest z Tobą tak na prawdę? 

Czy nie zdążyło Ci się będąc liderem, menadżerem kazać zostać wszystkim do późna a potem samemu wyjść punktualnie o 17:00, żeby pograć z kumplem w tenisa czy golfa?

A może krytykowałeś innych za spędzanie czasu w Internecie, a sam zostałeś przyłapany na kupowaniu artykułów spożywczych przez Internet w środku popołudnia? 

Ktoś powie, że to może lekka przesada, ale czy na pewno? Nie ma nic gorszego dla morale firmy niż liderzy, którzy praktykują filozofie „rób to co mówię, a nie to co robię”.  Kiedy tak się dziej, można niemal zobaczyć utratę entuzjazmu i dobrej woli wśród członków zespołu. To tak jakby patrzeć, jak powietrze schodzi z balonu a jego miejsce zajmuje cynizm i rozczarowanie. Tyle razy widzimy to u innych, ale już nie bierzemy pod uwagę tego, że może to być również projekcja naszego ego. No cóż spokojnie, nie myli się ten co nic nie robi, a w myśl zasady, że oko samo się nie widzi, sam dopiero od jakiegoś czasu jestem gotowy przyznać się do tych samych błędów. Zastanawia mnie tylko cena tej lekcji, czy nie mogła być mniejsza?

Bez względu na sytuację są to porostu podwójne standardy. Zaś doświadczanie jak ludzie mówią jedno, a robią drugie zawsze jest postrzegane jako zdrada. Nie mówiąc o tym ze może to być dla kogoś bardzo niszczące. Jeśli przydarzyło się to i Tobie to pewnie pamiętasz to uczucie rozczarowania a może nawet zdruzgotania.

Dlatego teraz gdy zajmujesz stanowisko kierownicze, to tym bardziej powinieneś być w pełni świadomy, że ponosisz odpowiedzialność za swój zespół, już nie tylko za to co mówisz i robisz, ale do czego prowadzisz. Oni oczekują od ciebie przewodnictwa, to część tego, czym jest bycie liderem. Dlatego tak ważne powinno być dla ciebie niewychodzenie na kłamcę, w każdej chwili pozostawanie w zgodzie z sobą by w pierwszej kolejności nie zdradzać siebie.  

Mędrcy tego świata mawiają, że co w środku to na zewnątrz, że to świat zewnętrzy jest odpiciem tego co żyje wewnątrz nas. Dlatego też jest to tak ważne, aby chcąc zmienić świat rozpoczynać ten proces od samego siebie.

Dlatego więc tak ważne jest dawanie przykładu, upewnienie się w pierwszej kolejności czy sam hołdujesz takim wartością jak wiarygodność, uczciwość czy prawdomówność. Czy jesteś z tym spójny, czy masz to w sobie zintegrowane na poziomie tego kim jesteś? Bo właśnie to determinuje twoje postępowanie i ostatecznie prowadzi do rezultatów jakie masz i to gdzie jesteś w swoim życiu. Mam nadziej, że zdecydowanie szybciej uda Ci się odrobić tą lekcje ode mnie ☺, a może już masz ją za sobą, to świtanie! Chętnie usłyszę w komentarzu jakie Ty wyciągnąłeś z niej życiowe wnioski?

Zatem upewnij się czy faktycznie jako menadżer kroczysz tą drogą i robisz to co mówisz przybliżając się tym samym do miana dobrego lidera.  Menadżerowie robią rzeczy właściwie, liderzy zaś, właściwe rzeczy. Wybór należy do Ciebie, najlepiej być obojgiem jednocześnie, menadżerem i liderem. Jednak, aby do tego dorosnąć najpierw trzeba wiedzieć, że te dwie role to inny sposób myślenia i bycia.

Częścią twojej pracy jako lidera jest inspirowanie ludzi wokół ciebie, by stawali się na miarę jaką mogą się stać – a co za tym idzie rozwijali tęż firmę. Jednak, aby tak się działo musisz pokazywać im drogę, robiąc to sam. Kiedy dajesz przykład, tworzysz obraz tego, co jest możliwe. Ludzie mogą na ciebie spojrzeć i powiedzieć: „cóż jeśli on może to zrobić to ja też dam radę”. Po prostu kiedy dajesz przykład ułatwiasz innym pójście za tobą.

Spójrzmy na legendarnego biznesmena, Jacka Welcha z General Elektric. Walch wiedział, że aby wznieść GE na wyższy poziom, musiał wywrócić wszystko do góry nogami. I to właśnie zrobił, rozwinął w firmie ideę „organizacji bez granic”.  Oznaczało to, że każdy może przeprowadzić burzę mózgów i wymyśleć pomysły – zamiast czekać, aż ktoś wyżej w hierarchii wymyśli go pierwszy. Chcąc uwolnić potencjał swojego zespołu obiecał wysłuchać każdego pomysłu, co też mimo dużych nakładów energii i czasu uczynił. Wszyscy, począwszy od pracowników najniższego szczebla po kierowników otrzymywali jego uwagę jak mieli coś do powiedzenia, a w szczególności jak mieli nowy pomysł, który mógłby ulepszyć firmę. Szybko okazywało się, że nie była to tylko zwykła rozmowa, a jego zespołowi zrozumienie tego nie zajęło dużo czasu.

Walch pozostał wierny swoim danemu słowu i temu, co wiedział, że jest słuszne. W rezultacie zarządzana przez niego firma GE stałą się niezwykle odnosząca sukcesy firmą. Jego zespół zawsze był chętny do naśladowania go, ponieważ ludzie widzieli, że zawsze dotrzyma słowa.

Co to oznacza dla Ciebie? Jeśli dedykujesz swoje wysiłki swojemu zespołowi i pokażesz im drogę, najprawdopodobniej pójdą za Tobą wszędzie. A jeśli robisz jedno a robisz drugie, to nie spodziewaj się entuzjazmu, bo i dlaczego? Wszystko co im mówisz po czymś takim spotka się z podejrzliwością i wątpliwościami. Mogą po prostu nie ufać, że postępujesz właściwie lub że wiesz, o czym mówisz. Mogą już w Ciebie nie wierzyć. Zatem co ty wybierasz?

Wspieram i wierzę w Ciebie,

Bartosz